Archiwum dla Wrzesień, 2012

pryzmat

Zabezpieczony: Do przodu!!!

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

kim_jestem

Dokąd zmierzam?

Dlaczego czasem wszystko w życiu nagle tak się komplikuje? Bardzo długo walczyłam o odzyskanie spokoju ducha i równowagi, o umiejętność panowania nad emocjami i wytrzymania samej ze sobą. I udało się. Bezcenne uczucie. Wtedy po raz pierwszy w życiu poczułam się na prawdę szczęśliwa.

I przegapiłam moment kiedy zaczęłam to wszystko tracić… Całe życie próbowałam udowodnić całemu światu że to co robię jest coś warte… ciągła pogoń za doskonałością i ciągle nie tak, ciągle za mało, ciągle źle… Dlaczego najbliżsi nie potrafią docenić tego co dla nich robimy??? Przez takie sytuacje uciekam w swój mały świat-świat czterech ścian. I mam już tego dość. Samotność nie jest fajna. Sama ze sobą też już się męczę bo stawiam sobie coraz wyżej poprzeczkę, żeby w końcu choć raz poczuć się docenioną… Przez tą pogoń za utopią ciągle się gubię, jestem coraz bardziej zmęczona i roztargniona i przede wszystkim rozdrażniona. Nie lubię takiej siebie. I jak w takiej sytuacji z takimi emocjami przestać być samotną? Jak znaleźć prawdziwe oparcie w męskich ramionach? Mam wrażenie że zmierzam donikąd. Jestem zła na siebie, że tyle czasu i pracy włożyłam w pracę nad sobą i nagle poczułam że coraz szybciej tracę nad tym wszystkim kontrolę. Co tak na prawdę jest dla mnie dobre? Gdzie schował się mój zapał? Gdzie się schował mój zdrowy rozsądek i opanowanie? Mówią że coś się kończy i coś się zaczyna a ja czuje że ciągle chodzę w kółko :(

zapach...

Zapach

Czy zdarzyło Wam się kiedyś odnaleźć zapach, który zaparł dech w piersiach? Mi wielokrotnie. I wielokrotnie dużo bym oddała aby zamknąć choć jego cząstkę w pudełku :) Albo podzielić się z kimś bliskim, wysłać… zamiast pocztówki, a gdzie tam pocztówki, zamiast e-mail’a, sms’a… Mamy XXI wiek i nikt nadal nie wpadł na taki pomysł. A szkoda, dzięki temu nasze życie byłoby piękniejsze :) Pełniejsze :) Działało bardziej na zmysły, wyobraźnie…

moja kicia

Nie ma to jak urlop!

Nie ma to jak urlop :) 5h snu, zimna woda 100 metrów od domku i cisza wokoło :) Czasem zastanawiam się czy jestem normalna jak na kobietę przystało. W tym roku mój ogródek zyskał na narzędziach- wiertarka, piła… weranda odnowiona, kratka na winorośl postawiona, stolik pod miseczkę pod kranem- zrobiony, trawnik odnowiony, kwietnik prawie skończony, naleweczka już pracuje w słoju i piwniczka zaopatrzona w dżemy z tegorocznych owoców :) Tylko kręgosłup troszkę niedomaga :( No ale trzeba korzystać z ostatnich dni wolności :) Niedługo powrót do rzeczywistości= do pracy, koniec z siedzeniem po nocy i późniejszym wstawaniem… koniec z biegającymi owsikami w tyłu.. teraz trzeba będzie owsiki posadzić na 8h. Teraz z niecierpliwością będę czekała na wiosnę – zakwitnie ponad sto cebulek kwiatowych które jutro zamierzam posadzić w ogródku :) Jestem tu szczęśliwa :) Brakuje mi tylko takiego jednego umięśnionego, czułego, co by ogrzał w nocy i odgonił złe duchy :)

I czasu brak! Tak, doba jest stanowczo za krótka. Zabrałam ze sobą zaległa prasę i ksiazki które obiecałam sobie przeczytać przez okres urlopu… Efekt- tylko atlas roślin ruszyłam… Bo tyle jeszcze do zrobienia a poczytać zawsze mogę w domu. W sumie to już jesień prawie puka nam do okien. Pierwsze żółte liście zaczęły spadać z drzew. Doba coraz krótsza niestety ale może dzięki temu będzie czasu na czytanie :) Na wygodnym fotelu, opatuliwszy się ciepłym kocem z kotem w nogach i kubkiem gorącej czekolady :D

Oj tęsknie za moim charakternym upartym kotem… Płacz Nie rozstaje się z nią aż na tyle. Zawsze się plącze pod nogami, mruczy i ociera o nogi. I strasznie chrapie w nocy Śmiech Raz ją zabrałam ze sobą na działkę- to była doba bez snu :) Wszystko tą paskudę interesowało do tego stopnia że rozrabiała ponad 24h, a potem w domu odespała sobie z nawiązką.

Za to trawnika nie musiałam kosić :) Trawka zaczęła zanikać kępkami co po wszczęciu małego śledztwa w końcu ujawniło winowajce :) Ktoś tu po cichu, myśląc że nikt nie widzi skubał trawę :)

 

Oj na dziś chyba starczy, oczy same się zamykają. Czas życzyć wszystkim dobrej nocy :)

Kolorowych snów ;o)

 

 

 

wolność

Początek…

02.09.2012

Wydawało mi się że mam wszystko, że jestem szczęśliwa i świetnie potrafię dostosowywać się do wszystkich życiowych sytuacji… okłamywałam samą siebie przez wiele lat. Był on… moja nadzieja na lepsze życie i byłam ja… uzależniona od niego z każdym dniem coraz bardziej. Pewnego dnia powiedział stop… dłużej tak się nie da. Wtedy mój świat się zawalił. Wtedy pierwszy raz pomyślałam że moje życie się skończyło… że walczę z wiatrakami, walczę o coś, co od dawna nie istnieje, że walczę sama ze sobą. Ból rozrywał mnie od środka, stałam się wrakiem nie człowiekiem. Każdy kolejny dzień był coraz większym wyzwaniem… nie do zniesienia… Od tego dnia minęło półtora roku. Dziś mogę powiedzieć że zaczęłam życie od nowa- przestałam walczyć z samą sobą i dostosowywać się do innych.  Jestem zupełnie kim innym niż myślałam że jestem i jest mi ze sobą dobrze :) Całe swoje dotychczasowe życie spędziłam w biegu, nie pamiętam ani jednego dnia aby było inaczej. Aż do pewnego dnia kiedy jakiś głos w mojej głowie krzyknął „ja już nie chcę się spieszyć! chcę zwolnić, złapać oddech, rozejrzeć się dookoła i zachłysnąć świeżym powietrzem!” I tak też zrobiłam ;o)