muzyka

545821_395219060574112_2041787079_n

Ciężar

Złość! Wściekłość! Furia! Bezradność! Depresja!

Tak w skrócie wygląda mój urlop:) Cudownie… Nie umiem poradzić sobie z przeszłością i z samotnością.

Jakiś czas temu mój były zaproponował mi, że w ramach remontu mieszkania gdzie kiedyś razem mieszkaliśmy, możemy się spotkać w majówkę żebym zabrała sobie to co chcę z wyposażenia kuchni skoro i tak prawie całą urządzałam w różne sprzęty. Ucieszyłam się, bo akurat na działkę dużo rzeczy mi się przyda i zaoszczędzę kasę na kupowaniu nowych. Zapomniał tylko wspomnieć że wyjeżdża za granicę na jakiś czas. W międzyczasie zadzwoniła do mnie do pracy jego matka. Postawiła mnie pod ścianą oświadczając, że czas nagli i trzeba jak najszybciej zabrać rzeczy bo remont…. Powiedziałam że w najbliższym czasie nie dam rady, nie znajdę czasu, na co ona żebym powiedziała co chcę, to ona mi zakapuje…. Heloł!!!! Ponad dwa lata tam nie mieszkam, skąd do cholery mogę pamiętać. Poza tym nie taka była umowa, miało być na spokojnie i w majówkę. Ależ byłam wściekła. Dawno nikt mi tak humoru nie popsuł bez względu na to czy chciał czy nie. Wkurzona dzwonię do byłego, numer incorect… wysłałam sms… nie dotarł… Fala wściekłości mnie zalała. Po kilku nieudanych dniach próby kontaktu napisałam maila, że nie mam ochoty być stawiana w takich sytuacjach i żeby dogadywał się wcześniej ze swoimi rodzicami. Odpisał na maila że na urlopie jest zagramanica… szkoda że nie uprzedził że będzie nidostępny… a ja tu wychodzę z siebie.

Odpuściłam, wylałam w mailu do niego wszystkie swoje żale i wyjechałam na działkę. Przez cztery dni się zarzynałam, machałam łopatą i czym się dało byle tylko całą złość z siebie wyrzucić. Efekt- połamana i obolała wróciłam na majówkę do domu. Trzy dni przeleżałam z bolącym kręgosłupem i pogłębiającą się depresją. Poumawiałam się wcześniej ze znajomymi ale nagle wszyscy o mnie zapomnieli. Bez sił, zła i zdołowana przeleżałam trzy dni. Wszystko mnie wkurzało, męczyły mnie koszmary senne a były się w ogóle nie odezwał. Majówka już prawie dobiegła końca. A ja znowu wkurwiona bo czuję się oszukana i wystawiona do wiatru. Nie, nie zadzwonię do niego, jeśli zapomniał co mi obiecał, trudno. Głupi burak i debil i tyle. Jakby nie można było wysłać jakiegokolwiek sms typu sorry, nieaktualne albo wrócę parę dni później. Nie mam pojęcia dlaczego się nie odzywa i wkurwia mnie to na maksa. Zapewne zapomniał… a ja tyle nerwów straciłam, przez samą głupotę. Jestem wściekła na niego i na samą siebie. To on, jego laska i matka dręczą mnie ciągle w koszmarach. Jak ja mam się uwolnić od przeszłości? On zawsze będzie już tak na mnie działał, że za każdą pierdołę, głupotę będę robić raban i chodzić wściekła, sama się nakręcać i wpadać w depresję…

Poszłam dziś na 2h trening, zmęczenie i endorfiny poprawiły mi humor. No i przede wszystkim muzyka. Chcę czy nie, jeśli trenuję przy głośnej muzyce, zmieniam świat, przenoszę się gdzie indziej. Pomaga :) Tabliczka czekolady również. Złamałam się i pożarłam całą. Trudno, nie zamierzam pluć sobie w brodę. Liczę teraz na to, że jak wyleję tutaj swoje wszystkie żale, całą złość i wszystkie złe emocje odejdą, odetchnę, przestanę o tym myśleć… Zacznę żyć w końcu swoim życiem. Do cholery to już ponad dwa lata minęły a ja nie potrafię dojść ze sobą do ładu!!!! Pragnę zapomnieć…

moja kicia

Nie ma to jak urlop!

Nie ma to jak urlop :) 5h snu, zimna woda 100 metrów od domku i cisza wokoło :) Czasem zastanawiam się czy jestem normalna jak na kobietę przystało. W tym roku mój ogródek zyskał na narzędziach- wiertarka, piła… weranda odnowiona, kratka na winorośl postawiona, stolik pod miseczkę pod kranem- zrobiony, trawnik odnowiony, kwietnik prawie skończony, naleweczka już pracuje w słoju i piwniczka zaopatrzona w dżemy z tegorocznych owoców :) Tylko kręgosłup troszkę niedomaga :( No ale trzeba korzystać z ostatnich dni wolności :) Niedługo powrót do rzeczywistości= do pracy, koniec z siedzeniem po nocy i późniejszym wstawaniem… koniec z biegającymi owsikami w tyłu.. teraz trzeba będzie owsiki posadzić na 8h. Teraz z niecierpliwością będę czekała na wiosnę – zakwitnie ponad sto cebulek kwiatowych które jutro zamierzam posadzić w ogródku :) Jestem tu szczęśliwa :) Brakuje mi tylko takiego jednego umięśnionego, czułego, co by ogrzał w nocy i odgonił złe duchy :)

I czasu brak! Tak, doba jest stanowczo za krótka. Zabrałam ze sobą zaległa prasę i ksiazki które obiecałam sobie przeczytać przez okres urlopu… Efekt- tylko atlas roślin ruszyłam… Bo tyle jeszcze do zrobienia a poczytać zawsze mogę w domu. W sumie to już jesień prawie puka nam do okien. Pierwsze żółte liście zaczęły spadać z drzew. Doba coraz krótsza niestety ale może dzięki temu będzie czasu na czytanie :) Na wygodnym fotelu, opatuliwszy się ciepłym kocem z kotem w nogach i kubkiem gorącej czekolady :D

Oj tęsknie za moim charakternym upartym kotem… Płacz Nie rozstaje się z nią aż na tyle. Zawsze się plącze pod nogami, mruczy i ociera o nogi. I strasznie chrapie w nocy Śmiech Raz ją zabrałam ze sobą na działkę- to była doba bez snu :) Wszystko tą paskudę interesowało do tego stopnia że rozrabiała ponad 24h, a potem w domu odespała sobie z nawiązką.

Za to trawnika nie musiałam kosić :) Trawka zaczęła zanikać kępkami co po wszczęciu małego śledztwa w końcu ujawniło winowajce :) Ktoś tu po cichu, myśląc że nikt nie widzi skubał trawę :)

 

Oj na dziś chyba starczy, oczy same się zamykają. Czas życzyć wszystkim dobrej nocy :)

Kolorowych snów ;o)